5 minut

 

A oto następny kawałek, słuchasz nas, Guernica y Luno.

 Jesteśmy kukiełkami twojego przyzwyczajenia,

zafascynowania punk, modą na anarchię, wyrazicielami twojego buntu,

cholernymi ideami dla których kupujesz kasetę i wydajesz pieniądze.

 Jeżeli to co gramy uważasz za dobre, jeśli cię to podnieca, pobudza emocje,

 tylko po to byś miał energie do włączenia magnetofonu,

 to pierdol się pieprzony hardcore punku nie chcemy abyś tego słuchał,

nie gramy dla ciebie.

Nasza muzyka jest gówno warta jeżeli istnieje dla takich którzy kolekcjonują nagrania

 i szukają nowych do swych zbiorów z wielkim, niezależnym punk-rockiem.

 Oto twój bunt, miara stosunku do świata, czyn który ma złamać system,

oto twój bunt, kupuj nasza kasetę.

 Oto nasza rewolucja, wywołana wojna przeciw tobie,

przeciw konsumpcji nowych nagrań, nowych punkowych kapel,

już było i tak jest na rynkach na zachodzie, w USA w Wielkiej Brytanii

od lat scena co miesiąc przeżuwa kapele, najpierw odkrywa, potem lansuje,

 potem odrzuca, bo już nie są świeże i odkrywcze.

 A potem dopierdala gdy idą swoją drogą i odchodzą do wielkich koncernów:

 Amebix, D.R.I., Suicydal Tendencjes. Już ich nie ma, ale są następni..

. Czas biegnie szybko, wymyślono nową zabawę...

Przyszła moda na Straight Edge, potem na Hardline

i karuzela z buntem toczy się dalej.

 Ile to jeszcze może trwać gdy zobaczymy, że muzyka to nie walka,

 że każdy bunt jest wtedy wiarygodny, jeżeli zmieni to co wcześniej było niezmienialne.

 Tymczasem państwo nie próżnuje potrafi wpoić przymus,

niewidzialna igłą zaszczepić swój system.

 I teraz scena pilnuje się sama, realnie nie stanowi żadnego zagrożenia,

 kto się wychyla, robi coś innego, natychmiast jest jebany.

W imię szczeniactwa i idealistycznych mrzonek.

Kiedy my jesteśmy w podziemiu, buntujemy się i zamykamy we własnym kręgu,

 nikt z nami nie ma problemu, nikt nas nie musi pilnować, sami robimy to najlepiej,

a gdy przychodzi 1 maja, to w Gdańsku trzeba zrobić koncert popularnych zespołów,

 bo inaczej mało kto przyszedłby na demonstrację...

A państwo nie próżnuje, ulica Samolotowa w Warszawie to znany adres.

 Budżet operacyjny Urzędu Ochrony Państwa wynosi 250 miliardów,

 policji tylko 60, jak myślisz na co idzie ta kasa?

A scena jest inwigilowana, proste czynności trzymają w szachu wszelkie działania.

 Państwo nie potrzebuje większego wysiłku,

skinheadzi zrobią to za policję, nawet bez pieniędzy,

partie prawicowe oficjalnie jednoczą się,

a ich szefowie akceptowani są przez mass media i opinię publiczną.

I nikt nie reaguje. Państwo jest zadowolone.

 Całą naszą energię obraca w walkę z faszyzmem.

 Z drugiej strony państwo wysyła skinów i opóźnia interwencję policji.

Koncert Hiatusa w Gdańsku, kto pamięta?

 Nie ma już w Trójmieście niezależnego miejsca spotkań, C-14 nie wytrzymało...

 A Oi Polloi w Bydgoszczy? !!!

 Banda policji znowu starczyła.

 A kto rzucił iskrę?  Dlaczego przyjechali?

Jeden nóż i parę setek osób nie ogląda koncertu.

 Przez idiotę i bandę najemnych psów.

Dlaczego w tym mieście wszystko się skończyło?

Państwo nie ma problemu, jest spokojnie.

A gdy coś jest nie tak i potrzeba interwencji,

 to w świetle prawa pozbywa się kłopotu.

Ze skłóconymi łatwo się walczy, a nam wystarczą koncerty i głupie hasła.

 Złe spojrzenia i skłócone środowiska.

Straight Edge z punkami, jedno miasto z drugim, nie ukrywajmy liczy się muzyka,

parę chwytliwych haseł na rozpalone buntem głowy.

Reagujemy prawidłowo, tak jak chce państwo,

spalamy się w ogniu naszej rzeczywistości.

 A oni ciągle mają na to sposób:

policję, szkoły, rodziców, wychowawców, księdza, partie polityczne,

skinów, popkulturę, telewizje, gazety, ziny, lokalne i państwowe rozgłośnie,

nowe płyty, undergroundowe puby, narkotyki.

Organizują nam czas tak aby nie było zagrożenia.

Świat biegnie do przodu,

 Guernica y Luno ma swoje 5 minut, trwa historia.